Czcionka:

A+
A-

Kontrast:

Moje wakacje

Wakacje spędziłam w wielu miejscach. Jedno z nich najbardziej utkwiło mi w pamięci. A mianowicie mała miejscowość, do której pojechałam na obóz jeździecki. Pewnie myślicie, że dlatego to najbardziej zapamiętałam, bo lubię konie lub, że bardzo mi się tam podobało. Owszem też, ale nie tylko. Przeżyłam tam niesamowitą przygodę.
Wszystko zaczęło się niewinnie. To był najzwyklejszy wieczór. Bawiliśmy się na podwórku w podchody. Obóz jeździecki kontra obóz tenisowy. Mimo, że bardzo się staraliśmy, to i tak obóz tenisowy wygrał. Wszyscy byli wykończeni. Dzieci z obozu tenisowego już dawno sobie poszły. Został tylko obóz jeździecki. Potem i tak wykruszyło się trochę osób. Siedzieliśmy przy ognisku i opowiadaliśmy sobie żarty. Dobrze się bawiliśmy. Zaczęło się trochę ściemniać. Zrobiło mi się zimno, więc skoczyłam po bluzę. Jak wróciłam, nie wiem jakim cudem, zaczęła się rozmowa o Slendermanie. Nagle Iga zapytała:
- A co to jest Slenderman?
- To ty nie wiesz?- zdziwiła się Gabrysia.
- To taki potwór z białą twarzą i długimi czarnymi kończynami – odpowiedziała.
- A ja słyszałem, że jak już raz go zobaczyłeś, to za każdym razem, gdy obudzisz się w nocy widzisz jego twarz – powiedział Bartek.
- Wiecie co, to ja już idę do pokoju – powiedziałam.
- Ja też – odparła Dobrusia.
I tak też zrobiłyśmy. Po kilku minutach Gabrysia, Iga i Bartek zdyszani wbiegli do pokoju.
- Co się stało? – zapytałam.
- Widzieliśmy Slendermana – odpowiedział Bartek.
- Jasne. Chcecie nas wkręcić – powiedziała Dobrusia.
- Nie, naprawdę go widzieliśmy. Bartek tak się przestraszył, że jak biegł to mu but spadł. - odpowiedziała Gabrysia.
- Przyznajcie, chcieliście nas nabrać, ale wam nie wyszło. Poza tym jest już późno, lepiej chodźmy się myć. - powiedziała Tatiana. 
Gdy wszyscy się umyli, chciałam pójść spać, ale nie mogłam, ponieważ Bartek, Iga i Tatiana przenieśli się do naszego pokoju ,bo rzekomo się bali. Tatianę to jeszcze rozumiem, bo może udało im się ją wystraszyć, ale Bartek i Iga?
- Znów próbujecie nas przestraszyć? - zapytałam, a Iga na to:
- Ależ skąd. Chodźmy lepiej już spać.
Gdy zgasło światło usłyszeliśmy dziwny dźwięk, jakby ktoś wchodził po schodach. Napięcie coraz bardziej rosło. Nie dość ,że nagadali nam o jakimś Slendermanie, to jeszcze te dźwięki. Było ich coraz więcej i narastały. Słyszeliśmy skrzypienie drzwi. Kiedy ktoś zapalił światło, zaczęliśmy piszczeć, lecz okazało się, że niepotrzebnie, bo to tylko pani Dominika - instruktorka jazdy konnej.
- Ale pani nas wystraszyła – powiedziała Iga.
- Ja tylko przyszłam sprawdzić czy już śpicie – odpowiedziała.
- No, a teraz poważnie, idźcie już spać – dodała pani Dominika i zgasiła światło.
Następnego dnia cieszyłam się, że wszystko dobrze się skończyło, i że mam z czego się pośmiać.
Jak się okazuje „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Z tej przygody można wywnioskować jeszcze jedną lekcję, że nie wszystkim należy ufać. Mnie natomiast ciekawi co się stało z zagubionym butem Bartka.

Weronika Kapitan (6b)
Data dodania: 2018-05-16 09:27:53
Data edycji: 2018-05-16 09:27:59
Ilość wyświetleń: 260

Konkursy

Zgłoś się do konkursu szkolnego! Nabór trwa jeszcze kilka dni!
Więcej informacji

Ankiety

Weź udział w jednej z ankiet szkolnych! Twoja opinia jest ważna!
Więcej informacji

Kalendarz

Klasy

Przejdź na stronę swojej klasy zobacz najnowsze wpisy i bądź na bieżąco!
Więcej informacji
Bądź z nami
aktualności i informacje
Twój Boks
Dowolna informacja
Przykładowy button